");
Zapisz na liście zakupowej
Stwórz nową listę zakupową

Tarcza, która robi zegarek. Kulisy produkcji w świecie haute horlogerie

2026-05-04
Tarcza, która robi zegarek. Kulisy produkcji w świecie haute horlogerie

Produkcja tarcz w Haute Horlogerie. Sztuka, której nie da się zautomatyzować

Jeśli miałbym wskazać jeden element zegarka, który najczęściej decyduje o tym, czy mamy do czynienia z czymś „ładnym”, czy naprawdę wyjątkowym, to bez wahania powiedziałbym: tarcza. I to właśnie przy niej najlepiej widać, czym różni się zwykła produkcja od świata haute horlogerie.

Bo tutaj nic nie dzieje się przypadkiem. To nie jest linia produkcyjna, tylko raczej atelier, w którym spotyka się XIX-wieczne rzemiosło z XXI-wieczną technologią.

Wszystko zaczyna się od czegoś bardzo niepozornego, surowej bazy, tzw. blanku. Najczęściej jest to mosiądz, w bardziej ekskluzywnych modelach złoto. Na tym etapie wchodzą maszyny CNC, które z chirurgiczną precyzją wiercą otwory pod wskazówki i indeksy oraz frezują poziomy pod subtarcze czy wskaźnik rezerwy chodu. I choć brzmi to bardzo nowocześnie, to jest tylko fundament. Bo prawdziwa robota zaczyna się później, ręcznie.

Moment, w którym tarcza zaczyna „żyć”, to dekoracja. I tutaj wchodzimy w zupełnie inny świat. Weźmy gilosz, czyli guilloché, ręczne grawerowanie na zabytkowych maszynach typu rose engine. Powstają charakterystyczne wzory, które nie tylko pięknie grają ze światłem, ale też poprawiają czytelność i ograniczają refleksy. Co ciekawe, w wielu manufakturach zajmuje się tym jedna osoba, która uczyła się tego rzemiosła przez lata. To nie jest coś, czego można nauczyć się z instrukcji.

Jeszcze wyżej w hierarchii trudności jest emalia. Teoretycznie proces wygląda prosto: sproszkowane szkło nakładane warstwami i wypalane w piecu w temperaturze sięgającej nawet 900 stopni. W praktyce to jedna z najbardziej ryzykownych technik, bo wystarczy mikropęknięcie i cała tarcza trafia do kosza. A zdarza się to często. Dlatego odrzut produkcji bywa ogromny. Ale jeśli wszystko się uda, efekt jest absolutnie nie do podrobienia. Głębia koloru i trwałość, która potrafi przetrwać dekady, a nawet setki lat.

Są też techniki, przy których zegarmistrzostwo praktycznie znika, a zaczyna się czysta sztuka. Cloisonné, champlevé, flinqué czy ręczne mikromalarstwo to już poziom, gdzie każda tarcza może być unikalna. Tu nie ma dwóch identycznych egzemplarzy, nawet jeśli formalnie należą do tej samej referencji.

 cloisonne_dial_watch_2

Kiedy dekoracja jest gotowa, przychodzi czas na detale. Aplikowane indeksy, często wykonane ze złota, ręczne polerowanie pod lupą, nadruki nanoszone z dokładnością do setnych części milimetra. To są rzeczy, których na pierwszy rzut oka często się nie zauważa, ale to właśnie one budują końcowy efekt.

Na końcu zostaje montaż i kontrola jakości. I to jest moment, w którym wiele tarcz odpada. Praca odbywa się w kontrolowanych warunkach, każda sztuka oglądana jest pod lupą, sprawdzana w różnych warunkach oświetleniowych. Jedna rysa, jedno niedociągnięcie  i element trafia do odrzutu. Bez kompromisów.

Dzisiaj technologia oczywiście pomaga. CNC, lasery, nowoczesne narzędzia, to wszystko zwiększa precyzję i powtarzalność. Ale nie zastępuje człowieka, najważniejsze etapy nadal są wykonywane ręcznie. I to właśnie dlatego wiele marek nie produkuje tarcz samodzielnie, tylko współpracuje z wyspecjalizowanymi manufakturami, gdzie know-how budowane było przez dekady.

Do tego dochodzi jeszcze jeden aspekt skali. W świecie haute horlogerie nie mówi się o setkach tysięcy sztuk. To raczej setki lub kilka tysięcy rocznie. Często limitacje, a czasem pojedyncze egzemplarze.

Największym wyzwaniem nie są dziś maszyny, tylko ludzie. Rzemieślnicy, którzy potrafią wykonać takie tarcze, są na wagę złota. Nauka trwa latami, doświadczenie jest bezcenne, a młodych następców jest niewielu.

I właśnie dlatego różnice między haute horlogerie a masową produkcją są tak ogromne. Tutaj mamy ręczną pracę, szlachetne materiały i procesy trwające tygodniami, tam  automatyzację, lakier i produkcję liczona w minutach. Tutaj wysoki odrzut, tam niemal zerowe straty.

Na koniec zostaje najważniejsze pytanie: po co to wszystko? Odpowiedź jest prosta. Bo to właśnie tarcza najczęściej decyduje o tym, czy zegarek jest po prostu dobry… czy naprawdę wyjątkowy.

Prawdziwe opinie klientów
4.9 / 5.0 448 opinii
pixel